Darmowa dostawa od 75,00 zł

Sierżant Stubby: Bezdomny kundel, który został oficerem. Niezwykła historia z okopów

2026-01-25
Sierżant Stubby: Bezdomny kundel, który został oficerem. Niezwykła historia z okopów

W dzisiejszych czasach psy na wojnie to wyszkolone maszyny – owczarki belgijskie w kamizelkach kuloodpornych z tytanowymi kłami, warte dziesiątki tysięcy dolarów. Ale sto lat temu bohaterem nie został rasowy atleta, lecz mały, krępy kundel o aparycji dzisiejszego staffika, który błąkał się po ulicach New Haven. Stubby, bo o nim mowa, udowodnił, że o przydatności psa nie decyduje rodowód, ale instynkt, zmysły i nieprawdopodobna więź z człowiekiem. Oto historia psa, który słyszał świst artylerii, zanim usłyszeli go ludzie, i który stał się żywą legendą I Wojny Światowej.

Pasażer na gapę: Jak przemycić psa na wojnę?

Był lipiec 1917 roku. Szeregowy J. Robert Conroy odbywał szkolenie w Yaleville. Pewnego dnia w obozie pojawił się bezdomny pies – mieszanka boston terriera i pitbulla. Zamiast go przegonić, żołnierze podzielili się racjami żywnościowymi. Pies, nazwany "Stubby" (od ang. stub – krótki, z powodu ogona), odwdzięczył się błyskawiczną nauką. Nauczył się chodzić przy nodze, a nawet... salutować, podnosząc prawą łapę do brwi.

Kiedy nadszedł rozkaz wyjazdu do Francji, Conroy nie potrafił zostawić przyjaciela. Owinął psa w płaszcz wojskowy i przemycił na pokład statku. Legenda głosi, że gdy dowódca odkrył pasażera na gapę, Stubby zasalutował mu, co tak rozbawiło oficera, że pozwolił psu zostać. Tak Stubby trafił do 102. Pułku Piechoty 26. Dywizji "Yankee". Nie wiedział jeszcze, że zamieni ciepłe koszary na błoto, wszy i huk dział.

Biologiczny radar: Dlaczego pies słyszy pocisk szybciej?

W okopach Frontu Zachodniego życie żołnierza zależało od sekund. I tu objawiła się biologiczna przewaga Stubby'ego. Pociski artyleryjskie, zanim uderzą, wydają charakterystyczny świst, gdy przecinają powietrze.

Ludzkie ucho rejestruje dźwięki do około 20 000 Hz. Psy słyszą częstotliwości znacznie wyższe, nawet do 45 000 - 65 000 Hz. Co więcej, ich uszy są mobilne – działają jak radary, lokalizując źródło dźwięku z precyzją, o której człowiek może pomarzyć. Stubby potrafił usłyszeć nadlatujący pocisk artyleryjski na ułamki sekund przed ludźmi. Jego reakcja była instynktowna – kładł się płasko na ziemi lub biegł do schronu. Żołnierze szybko nauczyli się: "Gdy Stubby pada, ty też padaj". Ta prosta zasada uratowała życie dziesiątkom ludzi.

Hałas a stres: To, co dla Stubby'ego było sygnałem ostrzegawczym, dla wielu współczesnych psów jest źródłem traumy (burze, fajerwerki). Jeśli Twój pies panicznie boi się huków, nie bagatelizuj tego – to atawistyczny lęk o przetrwanie.

Sprawdź preparaty na uspokojenie dla psa

Chemia w nosie: Pierwsze starcie z gazem musztardowym

Początkowo Stubby traktował wojnę jako przygodę, ale szybko poznał jej okrucieństwo. Podczas jednego z ataków został ranny gazem musztardowym. Przeżył, a to doświadczenie "przeprogramowało" jego mózg. Jego węch stał się nadwrażliwy na najmniejsze stężenie trujących oparów.

Pewnego ranka, gdy cały oddział spał, Niemcy przeprowadzili cichy atak gazowy. Ludzkie nosy nie wyczuły jeszcze zagrożenia. Stubby wyczuł je natychmiast. Zaczął biegać przez okopy, szczekając i gryząc żołnierzy w buty, by ich obudzić. Dzięki niemu zdążyli założyć maski przeciwgazowe. To wydarzenie pokazuje potęgę pamięci zapachowej psa – raz poznany zapach zagrożenia (i związany z nim ból) pozostaje w psiej pamięci na całe życie.

Łowca szpiegów: "Bull-owaty" chwyt i żelazne nerwy

Rasy typu "bull" (do których genetycznie zbliżony był Stubby) charakteryzują się nie tylko siłą szczęk, ale przede wszystkim determinacją i tzw. popędem łupu. Te cechy, dziś często demonizowane, na froncie okazały się bezcenne.

Stubby patrolując "ziemię niczyją" (obszar między wrogimi okopami), natknął się na niemieckiego szpiega, który mapował pozycje aliantów. Żołnierz próbował uspokoić psa, wołając go po niemiecku. To był błąd. Stubby zaatakował, chwytając szpiega za spodnie (a według niektórych źródeł – za pośladki) i trzymał go tak długo, aż przybiegł patrol amerykański. Za ten czyn dowódca 102. Pułku Piechoty "awansował" go na stopień sierżanta. Był to precedens – pies stał się wyższy stopniem od swojego opiekuna, kaprala Conroya.

Silny chwyt i potrzeba "szarpania" to naturalne instynkty wielu psów. Zamiast z nimi walczyć, warto je ukierunkować na zabawę, używając bezpiecznych szarpaków.

Zobacz wytrzymałe szarpaki dla psa

Terapeuta w okopach: Prekursor leczenia PTSD

Choć Stubby był żołnierzem, jego najważniejsza rola była inna. Był pierwszym psem terapeutycznym (Emotional Support Animal), zanim w ogóle wymyślono to pojęcie. Wszechobecna śmierć, błoto, insekty i ciągły stres łamały najtwardszych ludzi. Obecność psa – istoty, która cieszy się na twój widok, domaga się pieszczot i nie ocenia – była kotwicą normalności w piekle.

Stubby odwiedzał rannych w szpitalach polowych. Jego obecność obniżała poziom kortyzolu u żołnierzy i dawała im wolę walki. Dziś wiemy, że kontakt z psem stymuluje wydzielanie oksytocyny (hormonu miłości), co jest kluczowe w walce z depresją i zespołem stresu pourazowego (PTSD).

Warunki w okopach były tragiczne nie tylko dla ludzi. Stubby również narażony był na pasożyty, które przenosiły choroby w brudnych okopach.

Dziś na szczęście walka z pasożytami jest łatwiejsza niż w 1917 roku. Chroń swojego bohatera skutecznie.

Skuteczna ochrona przed pchłami i kleszczami

Dziedzictwo sierżanta: Co Stubby mówi nam o dzisiejszych psach?

Stubby przeżył wojnę. Wrócił do USA jako bohater narodowy. Spotkał się z trzema prezydentami (Wilsonem, Hardingiem i Coolidge'em), prowadził parady i został dożywotnim członkiem Legionu Amerykańskiego. Zmarł w 1926 roku, w ramionach swojego pana, Roberta Conroya.

Jego historia uczy nas kilku rzeczy:

  • Kundel to też bohater: Nie trzeba rodowodu, by wykazać się inteligencją i odwagą.
  • Stereotypy kłamią: Pies w typie pitbulla, rasy uznawanej za agresywną, okazał się najbardziej opiekuńczym towarzyszem dla rannych.
  • Węch i słuch to supermoce: Zmysły psa widzą i słyszą to, co dla nas niewidoczne, ratując życie.

Podsumowanie

Sierżant Stubby nie był wyszkolonym psem wojskowym. Był bezdomnym psem, któremu ktoś dał szansę. W zamian oddał swoje zmysły, serce i lojalność całej dywizji. Patrząc dziś na swojego psa śpiącego na kanapie, pamiętaj – w jego genach drzemie ten sam potencjał, który pozwolił małemu łaciatemu kundlowi stać się legendą.

FAQ - Psy w historii i na wojnie

Czy Stubby był jedynym psem na wojnie?

Nie, w I Wojnie Światowej brały udział tysiące psów. Pełniły rolę kurierów (przenosiły meldunki w obrożach), psów sanitarnych (szukały rannych na ziemi niczyjej) i wartowniczych. Jednak Stubby był jedynym, który "zaciągnął się" dobrowolnie, brał czynny udział w walce (łapanie szpiega) i otrzymał tak wysoki stopień wojskowy.

Jakiej rasy był Stubby?

Nie ma pewności. Opisywano go jako mieszańca Boston Terriera i Pitbulla (Staffordshire Terriera). Miał charakterystyczną, skróconą kufę, brindle (pręgowane) umaszczenie i krótki ogon. Jego wygląd i zachowanie (odwaga, wysoki próg bólu, przywiązanie do ludzi) idealnie wpisują się w charakterystykę ras typu "bull".

Co stało się z mundurem Stubby'ego?

Stubby posiadał specjalnie uszyty "płaszczyk", na którym przypięte były jego medale (w tym francuski medal za bitwę pod Verdun i amerykańskie odznaczenia). Po jego śmierci płaszcz wraz z jego szczątkami został przekazany do Smithsonian Institution w Waszyngtonie, gdzie można go oglądać do dziś jako eksponat w dziale "Cena Wolności".

Szukasz akcesoriów lub karmy dla swojego psa? Odwiedź nasz sklep dla psa.

Wszystko dla Psów w Zooperia.pl

Źródła:

  • Bausum, A., "Sergeant Stubby: How a Stray Dog and His Best Friend Helped Win World War I and Stole the Heart of a Nation", National Geographic, 2014
  • Lemish, M.G., "War Dogs: A History of Loyalty and Heroism", Potomac Books, 1999
  • Materiały archiwalne Smithsonian National Museum of American History
Pokaż więcej wpisów z Styczeń 2026
Prawdziwe opinie klientów
4.7 / 5.0 46 opinii
pixel